Podsumowanie 2018 oraz życzenia na Nowy Rok!

Podsumowanie 2018 oraz życzenia na Nowy Rok!

Niedawno zaczęliśmy Nowy Rok 2019, chciałem więc podsumować poprzedni. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że od dawien dawna nic tutaj nie pisałem! Rok 2018 był dla mnie bardzo wyjątkowy z wielu względów. Dlatego chciałbym opisać przygody, które mnie spotkały, a także zmiany, jakie zaszły w moim życiu. Obiecałem to również na swoim „Fanpage” na Facebooku składając Wam życzenia noworoczne. Kto mnie tam śledzi, zapewne wie o co chodzi. A więc… zaczynamy!

Zanim przejdę do roku 2018, wróćmy jeszcze na sekundę do końcówki roku 2017. Dlaczego? Bo właśnie wtedy nastąpiło w moim życiu wyjątkowe wydarzenie, a mianowicie – wydanie autobiografii pt. „Luzak na Kółkach”. Samo napisanie zajęło mi około roku, a biorąc pod uwagę wszystkie korekty i zmiany, jej wydaniu poświęciłem grubo ponad rok swojego życia. Książka wyszła na początku grudnia 2017 i wtedy właśnie rozpocząłem nowy, ciekawy i pełen przygód etap w moim życiu, który trwa do dnia dzisiejszego…

Wraz z bratem Mirkiem, bez którego nie byłoby ani okładki, ani strony internetowej, ani wielu innych rzeczy, o których mógłbym wspominać w nieskończoność – wystartowaliśmy z ogromnym rozmachem. Już w pierwszych dniach po wydaniu „Luzaka na Kółkach” pozyskaliśmy sporo osób, którzy dołączyli do grona moich fanów na Facebooku. Ich liczba stale rośnie. W kwestii reklamy działaliśmy tak naprawdę na najróżniejszych frontach – w mediach społecznościowych, tworząc vlogi z najróżniejszymi osobami lub podczas różnych wydarzeń, udzielając wywiadów dla lokalnego radia czy dla Wirtualnej Polski. Nie mogę również nie wspomnieć o pomocy wielu osób, które przyczyniły się do promocji mojej szalonej autobiografii, za co chciałem w tym miejscu bardzo wszystkim podziękować!

Początek roku 2018 był dla mnie również bardzo intensywny oraz ciekawy. Każdego dnia zajmowałem się promocją książki, głównie w mediach społecznościowych, co odbiło się sporym echem. Dowodem tego było zaproszenie w lutym do Katowic na spotkanie z cyklu „Ludzie Nie-zwykli”, gdzie po raz pierwszy miałem okazję wystąpić publicznie przed osobami w najróżniejszym wieku. Spotkanie w Katowicach zostało na tyle docenione, że na jego podstawie powstał artykuł oraz recenzja książki pt. „Recepta na uśmiechnięte życie” dla portalu „Nasze-Sprawy”. Możecie go przeczytać tutaj, a także zobaczyć poniżej zdjęcia z tego wydarzenia.

Skoro już poruszyłem temat recenzji mojej autobiografii, to dla zainteresowanych mogę podać jeszcze dwie, które zostały opublikowane przez dwa największe portale o książkach. Pierwsza szczegółowa recenzja została opublikowana na portalu „Opętani Czytaniem”, a kolejna przez najpopularniejszy serwis „Lubimy Czytać”. Obie recenzje, choć w niektórych kwestiach krytyczne, okazały się bardzo dobre. Wyszło na to, że moja historia, choć dla niektórych dość mocno kontrowersyjna, została tak naprawdę doceniona przez wszystkich – bez względu na płeć, wiek czy status społeczny. Mogę to uznać za swój ogromny sukces! Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że odważyłem się w mojej biografii otworzyć na różne, ważne kwestie życiowe, które dla wielu są tematami tabu. Kto czytał ten wie, co mam na myśli… 😉

Jednak moim największym sukcesem w kwestii promocji był moment, kiedy stacja TVN skontaktowała się ze mną w celu nakręcenia krótkiego reportażu. To niezwykłe przeżycie, kiedy kontaktuje się ze tobą przedstawiciel największej stacji telewizyjnej i prosi o zgodę na nakręcenie materiału o tobie do programu „Dzień Dobry TVN”. Ruszyła lawina pomysłów co możemy zrobić, żeby reportaż był jak najfajniejszy. Przez chwilę naprawdę poczułem się jak mały celebryta, który robi wokół siebie coraz większy hałas! 😉 To przedsięwzięcie nie obyło się również bez pecha… Planowaliśmy nakręcić ujęcia z największego festiwalu muzyki „Trance” we Wrocławiu. Niestety, do wyjazdu nie doszło, gdyż dzień przed terminem okazało się, że mam zapalenie płuc. Sprawę musieliśmy odwołać, ale i tak stworzyliśmy fajny materiał dzięki uprzejmości różnych osób, m.in. goszcząc na koncercie hip-hopowym amerykańskiego rapera Tyga w Warszawie, na meczu koszykówki Legii, czy podczas spotkania ze znajomymi w warszawskiej knajpie „Królestwo WWA”, którą prowadzi m.in. znany raper „Łajzol” z JWP. Emisja reportażu na temat mojej osoby ukazała się ostatecznie w kwietniu w programie „Dzień Dobry TVN”. Reportaż o Luzaku na Kółkach możecie obejrzeć tutaj.

Nie mógłbym również nie wspomnieć o życzliwości forum „Garsoniera” w kwestii reklamy mojej książki. Chodzi o największe forum erotyczne w Polsce, na którym przesiaduję od lat i dzięki któremu miałem okazję poznać wiele dobrych dziewczyn, które pomagają mi w kwestii seksu. Wiele takich przykładów opisałem w swojej biografii (oczywiście anonimowo – zmieniając wszelkie znaki rozpoznawcze, a także imiona). Tam właśnie od wielu miesięcy wisi baner reklamujący moją książkę. A wszystko za sprawą przesympatycznej założycielki tego portalu, która zgodziła się to zrobić całkowicie bezinteresownie, za co w tym miejscu chciałem jej bardzo serdecznie podziękować! Dzięki „Garsonierze” spora liczba osób trafiła na moją stronę internetową i jestem przekonany, że niejedno zamówienie przyszło właśnie z tego portalu. Skoro już jestem przy tym temacie to nie mógłbym nie wspomnieć o tym, że raz nawet zostałem rozpoznany przez pewnego mężczyznę w windzie, kiedy jechałem do jednej z moich koleżanek. Powiedział, że mnie kojarzy, bo czytał książkę. Jak widać świat jest mniejszy niż nam się wydaje! Innym razem pewna nowa dziewczyna, do której chciałem się umówić, odmówiła mi spotkania tłumacząc, że czytała książkę i bardzo jej się spodobała, ale nie spotka się ze mną, bo nie chciałaby się znaleźć w drugiej części… Najwyraźniej nie miała pojęcia, że na dzień dzisiejszy nawet takowej nie mam w planach oraz to, że wszystkie postaci zostały całkowicie zmienione. Tak czy inaczej, reklama na tym portalu wywołała mały szum 😉

Skoro już poruszyłem temat dziewczyn do spotkań towarzyskich to dodam jeszcze, że praktycznie przez cały rok 2018 spotykałem się tylko z dwiema, które bardzo lubię i szanuję. Na tyle, że nawet nie mam ochoty poznawać innych. Znamy się z nimi doskonale, pasują mi one pod każdym względem i dopóki mam status kawalera, a one są aktywne w temacie – nie mam zamiaru przestawać się z nimi spotykać. Swoje czasy latania i poznawania nowych dziewczyn mam już chyba za sobą i bardzo doceniam takie stałe, pewne kontakty, na których mogę zawsze polegać. Nie tylko w kwestiach intymnych, ale również towarzyskich. Bo takie spotkania to nie tylko i wyłącznie zabawa, ale również miła rozmowa, a czasem nawet dużo więcej. Nie będę się tutaj zagłębiał w ten temat – o tych sprawach rozpisałem się w autobiografii. Chciałbym tylko napisać, że w mojej sytuacji mieć takie dwie perełki to piękna opcja, za którą jestem bardzo wdzięczny losowi! Uważam, że seks to zdrowie, a one przyczyniają się bardzo do mojego dobrego samopoczucia i męskiego zadowolenia w sytuacji, w jakiej się znajduję.

Wracając do tematu promocji mojej książki, to w kwietniu 2018 wystartowałem z cyklem spotkań autorsko-motywacyjnych pod hasłem „Siła to stan umysłu”, podczas których opowiadałem swoją historię i to, jak doszło do napisania książki. Debiut zaliczyłem na uczelni AWF w Warszawie i mogę go uznać za niezwykle udany. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować pani Annie Dąbrowskiej-Zimakowskiej za ogromną pomoc w organizacji tego wydarzenia. To właśnie ona zachęciła do przybycia sporą liczbę studentów. Nie tylko z ogromnym zaciekawieniem słuchali tego, co mam do opowiedzenia, ale również część z nich zakupiła „Luzaka” po spotkaniu. Następnie przeprowadziłem jeszcze dwa takie spotkania – na SWPS oraz Uniwersytecie Warszawskim. Tych jednak niestety nie mogę zaliczyć do udanych ze względu na bardzo niską frekwencję. Niemniej jednak ten cykl spotkań był dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem i jestem przekonany, że dałem się zapamiętać niejednemu słuchaczowi. Usłyszałem wiele ciepłych słów pod moim adresem. To było miłe. Będę jednak szczery i powiem, że kariera publicznego mówcy motywacyjnego nie jest chyba moim powołaniem. Uwielbiam pomagać i wspierać pojedyncze osoby, ale publiczna mowa zawsze wiąże się nie tylko ze sporym stresem, ale przede wszystkim fizycznym wysiłkiem. Mówić ciągle przez 45 minut okazało się dla mnie trudniejszym zadaniem, niż sobie wyobrażałem… Niemniej jednak mogę to uznać za bardzo ciekawe doświadczenie!

Dzięki osobistym kontaktom oraz uprzejmości znajomych moja książka trafiła w dwa różne miejsca – do sklepu hip-hopowego Hempszop w Warszawie, a także do zaprzyjaźnionego baru „Oko w Oko”. Oba miejsca znajdują się na Mokotowie. „Luzak” znalazł się w Hempszopie dzięki znanemu w całej Polsce raperowi Bilon z warszawskiego składu Hemp Gru, który sam mi zaproponował taką opcję. To samo zrobił współwłaściciel jednego z warszawskich barów, których jestem stałym bywalcem. W obu miejscach wiszą plakaty reklamujące moją książkę wraz z jej krótkim opisem. Dzięki temu przypadkowi ludzie, którzy nigdy nie widzieli mnie na oczy, mają możliwość zakupu mojej zwariowanej historii. Za to również jestem bardzo wdzięczny!

O promocji oraz przygodach związanych z reklamowaniem książki mógłbym pisać w nieskończoność, ale najbardziej chciałbym zaznaczyć fakt, że dzięki „Luzakowi” poznałem mnóstwo wspaniałych osób! Nie zliczę nawet, ile miłych wiadomości otrzymałem od najróżniejszych osób z całej Polski, które kontaktowały się ze mną aby zwyczajnie porozmawiać lub uzyskać poradę. Zdecydowana większość to osoby niepełnosprawne. Z kilkoma z nich nawet spotkałem się osobiście, a jednemu koledze w potrzebie pomogłem w kwestii „randkowej”. Jeśli mam być szczery to przed wydaniem książki silnie wierzyłem w to, że będzie się ona świetnie sprzedawać i temat sam chwyci. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Brakuje mi odpowiednich środków na dobrą reklamę, brakuje mojej biografii na półkach czołowych księgarni i w ogóle w dzisiejszych czasach coraz mniej osób czyta książki. Niemniej jednak jeśli jest coś, czego nie żałuję w kwestii wydania „Luzaka” na własną rękę to właśnie tego, że dzięki niemu poznałem i pewnie wciąż będę poznawał wspaniałe osoby w najróżniejszych sytuacjach życiowych.

Jeśli chodzi o moje życie prywatne to w 2018 roku zaszło kilka zmian. Pierwszą z nich jest nowa opiekunka Ola, która przejęła mnie w czerwcu i w ten oto sposób stała się nie tylko moimi rękami i nogami, ale również wspaniałą kumpelą, z którą uwielbiam spędzać czas. Dba o mnie najlepiej jak to możliwe od poniedziałku do piątku, jak trzeba to opieprzy, a jak zasłużę to pochwali, ale przede wszystkim powoduje, że w tygodniu jestem całkowicie niezależną osobą, która jest bardzo aktywna życiowo jak na swoje możliwości fizyczne. Każdy dzień z nią spędzony to dla mnie zaszczyt. Przez te pół roku zdziałaliśmy razem wiele i na pewno jeszcze zdziałamy drugie tyle. Natomiast kolejną osobą, która również przyczyniła się do mojego wesołego życia towarzyskiego, jest mój weekendowy opiekun/asystent Rafał, z którym rozpocząłem współpracę w maju. Pomimo tego, że z nim nie spędzam tak dużo czasu jak z moją opiekunką w tygodniu, to jest on również wspaniałym człowiekiem, który mi bardzo pomógł na różnych płaszczyznach przez ten czas. To właśnie dzięki takim osobom jak oni jestem w pełni niezależnym człowiekiem, który żyje tak samo jak reszta. No, może nieco inaczej, ale wiecie o co chodzi… Na pewno na dzień dzisiejszy niczego mi nie brakuje i jest to coś najpiękniejszego, co mogło mnie spotkać w mojej sytuacji życiowej.

Skoro mowa o dużych zmianach w moim życiu to chciałbym jeszcze wspomnieć, że pod koniec 2018 roku po raz pierwszy w swoim życiu rozpocząłem pracę, a konkretniej wylądowałem na trzymiesięcznym stażu, który właśnie dobiega końca. Pracuję dla firmy, która zajmuje się kryptowalutami. Moją rolą jest poszukiwanie konferencji oraz różnych projektów, tłumaczenie z jęz. angielskiego i wiele innych zadań. Mam świetną, przesympatyczną doradczynię zawodową, a także szefową. One dwie spowodowały, że zgodziłem się na pracę w branży, w której nigdy bym siebie wcześniej nie widział. Nie powiem, że jest to robota moich marzeń, niemniej jednak jestem bardzo zadowolony z tej opcji ze względu na świetną atmosferę, a także możliwość pracy zdalnej. Pracuję na pół etatu, dzięki czemu mam czas na inne zajęcia w tygodniu. Zdobywam nową wiedzę oraz doświadczenia, które mogą się okazać przydatne w każdej dziedzinie życia, nie tylko w zawodzie.

Jest jeszcze jedna piękna informacja, która pojawiła się na sam koniec roku 2018. Mianowicie Polska oficjalnie będzie refundowała lek o nazwie „Nusinersen” na rdzeniowy zanik mięśni. Podobno będą mogli z niego korzystać wszyscy chorzy – bez względu na wiek czy stopień choroby. Jest to informacja, na którą czekałem 28 lat. Co prawda lek raczej nie spowoduje wielkich zmian w moim życiu i na pewno nie wstanę po nim na nogi, niemniej jednak powinien zahamować rozwój choroby, a także wzmocnić mnie fizycznie. Lek co prawda wyszedł pod koniec roku 2016, ale przez ten czas nikogo nie było na niego stać, gdyż koszty leczenia wynosiły ok. 2 miliony złotych rocznie na jedną osobę. Teraz jednak Polska wynegocjowała jakąś lepszą cenę i dzięki temu wszyscy pacjenci będą mogli ubiegać się o refundację kosztów leczenia. Kiedy urodziłem się w 1990 roku nikt nawet nie był w stanie zdiagnozować mojej choroby, a dzisiaj już jest na niego oficjalny lek, a w fazie badań klinicznych są kolejne… Jest to zdecydowany przełom w medycynie i nadzieja dla wszystkich osób dotkniętych tą chorobą.

Kończąc chciałbym napisać, że w 2019 roku zamierzam dalej być sobą – Luzakiem na Kółkach jak zawsze, z tą drobną różnicą, że więcej czasu chcę poświęcić swojemu zdrowiu i karierze zawodowej. W tym celu planuję wykonywać więcej ćwiczeń fizycznych i skorzystać z leczenia, jak tylko będzie ono dla mnie dostępne. Chciałbym również, aby moja historia dalej się rozprzestrzeniała i żebym sprzedał więcej egzemplarzy w tym roku, bo jeszcze ich trochę zostało. Jestem święcie przekonany, że będę nadal trzymał się moich osób, na swojej drodze nadal spotykał wspaniałych ludzi, a także doświadczał kolejnych szalonych przygód. W tym miejscu chciałbym Wam podziękować za wszystko – za to, że jesteście, za to, że mnie czytacie oraz wspieracie. Powtarzałem to już wielokrotnie, ale powtórzę to po raz kolejny – Luzak na Kółkach istnieje dzięki Wam! To dzięki Wam każdego dnia mam motywację do działania, do pozytywnego myślenia, a także siłę psychiczną, żeby cisnąć do przodu. Życzę Wam wszystkiego najlepszego w tym roku – zdrowia, szczęścia, pieniędzy, mnóstwo uśmiechu, otwartości, dystansu do życia, a przede wszystkim – LUZU!!! Szczęśliwego Nowego Roku, kochani 😊

Luzak na Kółkach

You may also like this

23 Styczeń 2018

Jak można żyć na wesoło z SMA

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=im2lLjCt938[/embedyt]

Luzak na Kółkach
16 Styczeń 2018

Czy można grać na perkusji z jedną nogą?

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=QJ9vQ_nqW0Y[/embedyt]

Luzak na Kółkach
07 Styczeń 2018

Seks na kółkach - polski temat tabu.

Polska w porównaniu z innymi państwami europejskimi to kraj bardzo konserwatywny, gdzie seksualność to wciąż temat tabu, o którym mało kto ma

Luzak na Kółkach

Leave Comment