Luzak na kółkach

Moje 29 urodziny na festiwalu „Tranceformations”

Niedawno świętowałem moje 29 urodziny, które wypadły dokładnie tego samego dnia co festiwal „Tranceformations 2019” odbywający się w Toruniu. Jest to jedna z największych imprez z muzyką Trance, która odbywa się co roku w Polsce. Była to dla mnie idealna okazja, aby połączyć urodzinową uroczystość z tak wyjątkowym wydarzeniem. Dlaczego jest ono dla mnie wyjątkowe? Zapraszam do relacji z kosmicznej imprezy!

Festiwal Tranceformations to impreza organizowana co roku przez „Euforia Festivals”, agencję muzyczną, która istnieje od 2005 roku. Agencja ta, prowadzona m.in. przez Adriana Ratajczaka, znanego również jako DJ OnTune, organizuje trzy osobne festiwale w roku – Tranceformations, Back & Forth oraz Boszkowo. Wszystkie przyciągają miłośników muzyki Trance z całej Polski. Luzaka na Kółkach również 😉 Każda z tych imprez jest wyjątkowym wydarzeniem na ogromną skalę, albowiem publiczność można liczyć w tysiącach. Nie brakuje na tych imprezach czołówki światowej artystów muzyki Trance, niesamowitych wizualizacji czy pokazów laserowych. Krótko mówiąc – jest to kosmiczne wydarzenie, które ciężko opisać słowami.

To, jak poznałem się z głównym organizatorem festiwalu, opisałem dokładniej w mojej książce. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ją czytał (zainteresowanym przypominam, że książkę można nabyć właśnie tutaj na mojej stronce 😉 ), dlatego napiszę krótko jak doszło do naszej znajomości z wcześniej wspomnianym koleżką. Dokładnie dwa lata temu udałem się z moją ekipą po raz pierwszy na festiwal Tranceformations 2017, który odbył się we Wrocławiu w Hali Stulecia. To właśnie na tej imprezie wpadłem na korytarzu na pewną osobę, która zrobiła sobie ze mną pamiątkowe zdjęcie, a następnie opublikowała je na słynnej grupie „Trance Team Poland” na Facebooku. Owo zdjęcie dostrzegł właśnie DJ OnTune, a jednocześnie główny organizator tego festiwalu i napisał do mnie przemiłą wiadomość. Podziękował, że przyjechałem tłumacząc, że nieczęsto spotyka się on z obecnością osoby na wózku na jego imprezach. Był z tego powodu bardzo poruszony. W ramach wdzięczności otrzymałem od niego różne upominki oraz przemiły list, w którym napisał, że od tej pory mam darmowy wjazd wraz z moją ekipą na wszystkie imprezy organizowane przez agencję Euforia Festivals!

Na imprezie Tranceformations z DJ-em OnTune

Więcej odnośnie naszej znajomości znajdziecie w mojej książce w rozdziale na temat imprez, ale dodam tylko krótko, że jest to człowiek o naprawdę wielkim sercu, dzięki któremu czuję się wyjątkowo wyróżniony na imprezach organizowanych przez Euforia Festivals. Przeskoczę jednak w tym miejscu do tegorocznej edycji „Tranceformations 2019”, w której miałem okazję uczestniczyć wraz z ekipą. Jak wspomniałem, impreza wypadła dokładnie w moje urodziny, no może nie dokładnie bo oficjalnie odbyła się 02.03, a moje wypadają 03.03, ale biorąc pod uwagę fakt, że o północy wybiła moja data wychodzi na jedno i to samo.😉 Zatem nie mogłem sobie wymarzyć lepszej imprezy w dniu urodzin! 😉 Do Torunia pojechałem samochodem wraz z moją opiekunką, jej chłopakiem oraz z dwoma przyjaciółmi. Oczywiście dzięki uprzejmości DJ-a OnTune każdy z nas wszedł za darmo, a trójka z nas otrzymała nawet wejściówki na backstage! Czyli tam gdzie nie brakuje darmowego alkoholu, jedzenia, a także wszystkich artystów grających na scenie tego wieczoru… 😊

Sama impreza wypadła naprawdę przekozacko. Na arenę w Toruniu zjechaliśmy około godz. 21:00 i tak spędziłem praktycznie całą noc na parkiecie do 06:00 rano. Dosłownie! Wepchnąłem się swoim wózkiem z ekipą pod samą scenę i bujałem się tam w rytm muzyki do samego końca imprezy. Tylko raz odbiłem na kilkanaście minut, żeby się przewietrzyć, a także zerknąć na BackStage, aby podziękować Adrianowi za wypasioną imprezę. Muzyka na tegorocznej edycji festiwalu Tranceformations rozwaliła system, było sporo różnych klimatów Trance – od klasyki po mocniejsze brzmienia, ale to co było najpiękniejsze to fakt, że równo 30 min. po północy (a więc dokładnie w moje urodziny) na scenę wbił jeden z moich ulubionych DJ-i – Neelix! Koleżka pozamiatał i rozbujał publiczność najlepiej jak tylko się dało. Utwory, które katuję na okrągło w głośnikach, leciały teraz na żywo w noc moich urodzin. Najśmieszniejsze było to, że podobno w trakcie imprezy podszedł do mnie inny bardzo znany DJ – Chris Schweizer, który zszedł specjalnie ze sceny, żeby do mnie podejść i się przywitać, ale ja nawet nie ogarnąłem, że to on… Koleżanka mnie o tym poinformowała następnego dnia! Może jeszcze będę miał kiedyś okazję, żeby go przeprosić za mój zakręcony stan imprezowy. 😉

Dodam jeszcze na koniec, że nie zliczę ile osób do mnie podeszło w trakcie imprezy, żeby przybić piątkę czy zamienić kilka słów. Mógłbym na ten temat wrzucić osobny wpis na bloga. 😉 Ponadto podszedł do mnie koleżka, który powiedział, że kojarzy mnie z różnych imprez i wie o istnieniu mojej książki, którą wydałem.😊 Złapaliśmy do siebie kontakt i okazuje się, że niedługo przed nami kolejne wspólne festiwale muzyki elektronicznej – w Gliwicach oraz w Warszawie.😊 Po raz kolejny zaliczyłem wspaniały balet, poznałem mnóstwo pozytywnych ludzi i przekonałem się, że nigdzie nie panuje tak pozytywny klimat jak właśnie na imprezach z muzyką elektroniczną. Temu tematowi poświęciłem cały rozdział w książce Luzaka na Kółkach…

Impreza skończyła się nad ranem, a nas czekał powrót samochodem z Torunia do Warszawy. Położyłem się spać dopiero przed południem… Nie ukrywam, że ten wypad mnie zmęczył i odsypiałem go przez kolejne dni, ale było naprawdę fantastycznie! Jak widać na moim przykładzie – wózek ani żadna niepełnosprawność nie odbiera nam możliwości, żeby brać czynny udział w imprezach. Albo Ty bawisz się życiem, albo życie bawi się Tobą! Moje 29 urodziny będę wspominał niezwykle wyjątkowo i chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Kolejny piękny balet zaliczony, a następne mam przed sobą…😊

Do zobaczenia na kolejnych festiwalach z udziałem Luzaka na Kółkach… Pozdro wielkie wszystkim imprezowiczom. Muzyka łączy, a nie dzieli!😊

Podsumowanie 2018 oraz życzenia na Nowy Rok!

Podsumowanie 2018 oraz życzenia na Nowy Rok!

Niedawno zaczęliśmy Nowy Rok 2019, chciałem więc podsumować poprzedni. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że od dawien dawna nic tutaj nie pisałem! Rok 2018 był dla mnie bardzo wyjątkowy z wielu względów. Dlatego chciałbym opisać przygody, które mnie spotkały, a także zmiany, jakie zaszły w moim życiu. Obiecałem to również na swoim „Fanpage” na Facebooku składając Wam życzenia noworoczne. Kto mnie tam śledzi, zapewne wie o co chodzi. A więc… zaczynamy!

Zanim przejdę do roku 2018, wróćmy jeszcze na sekundę do końcówki roku 2017. Dlaczego? Bo właśnie wtedy nastąpiło w moim życiu wyjątkowe wydarzenie, a mianowicie – wydanie autobiografii pt. „Luzak na Kółkach”. Samo napisanie zajęło mi około roku, a biorąc pod uwagę wszystkie korekty i zmiany, jej wydaniu poświęciłem grubo ponad rok swojego życia. Książka wyszła na początku grudnia 2017 i wtedy właśnie rozpocząłem nowy, ciekawy i pełen przygód etap w moim życiu, który trwa do dnia dzisiejszego…

Wraz z bratem Mirkiem, bez którego nie byłoby ani okładki, ani strony internetowej, ani wielu innych rzeczy, o których mógłbym wspominać w nieskończoność – wystartowaliśmy z ogromnym rozmachem. Już w pierwszych dniach po wydaniu „Luzaka na Kółkach” pozyskaliśmy sporo osób, którzy dołączyli do grona moich fanów na Facebooku. Ich liczba stale rośnie. W kwestii reklamy działaliśmy tak naprawdę na najróżniejszych frontach – w mediach społecznościowych, tworząc vlogi z najróżniejszymi osobami lub podczas różnych wydarzeń, udzielając wywiadów dla lokalnego radia czy dla Wirtualnej Polski. Nie mogę również nie wspomnieć o pomocy wielu osób, które przyczyniły się do promocji mojej szalonej autobiografii, za co chciałem w tym miejscu bardzo wszystkim podziękować!

Początek roku 2018 był dla mnie również bardzo intensywny oraz ciekawy. Każdego dnia zajmowałem się promocją książki, głównie w mediach społecznościowych, co odbiło się sporym echem. Dowodem tego było zaproszenie w lutym do Katowic na spotkanie z cyklu „Ludzie Nie-zwykli”, gdzie po raz pierwszy miałem okazję wystąpić publicznie przed osobami w najróżniejszym wieku. Spotkanie w Katowicach zostało na tyle docenione, że na jego podstawie powstał artykuł oraz recenzja książki pt. „Recepta na uśmiechnięte życie” dla portalu „Nasze-Sprawy”. Możecie go przeczytać tutaj, a także zobaczyć poniżej zdjęcia z tego wydarzenia.

Skoro już poruszyłem temat recenzji mojej autobiografii, to dla zainteresowanych mogę podać jeszcze dwie, które zostały opublikowane przez dwa największe portale o książkach. Pierwsza szczegółowa recenzja została opublikowana na portalu „Opętani Czytaniem”, a kolejna przez najpopularniejszy serwis „Lubimy Czytać”. Obie recenzje, choć w niektórych kwestiach krytyczne, okazały się bardzo dobre. Wyszło na to, że moja historia, choć dla niektórych dość mocno kontrowersyjna, została tak naprawdę doceniona przez wszystkich – bez względu na płeć, wiek czy status społeczny. Mogę to uznać za swój ogromny sukces! Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że odważyłem się w mojej biografii otworzyć na różne, ważne kwestie życiowe, które dla wielu są tematami tabu. Kto czytał ten wie, co mam na myśli… 😉

Jednak moim największym sukcesem w kwestii promocji był moment, kiedy stacja TVN skontaktowała się ze mną w celu nakręcenia krótkiego reportażu. To niezwykłe przeżycie, kiedy kontaktuje się ze tobą przedstawiciel największej stacji telewizyjnej i prosi o zgodę na nakręcenie materiału o tobie do programu „Dzień Dobry TVN”. Ruszyła lawina pomysłów co możemy zrobić, żeby reportaż był jak najfajniejszy. Przez chwilę naprawdę poczułem się jak mały celebryta, który robi wokół siebie coraz większy hałas! 😉 To przedsięwzięcie nie obyło się również bez pecha… Planowaliśmy nakręcić ujęcia z największego festiwalu muzyki „Trance” we Wrocławiu. Niestety, do wyjazdu nie doszło, gdyż dzień przed terminem okazało się, że mam zapalenie płuc. Sprawę musieliśmy odwołać, ale i tak stworzyliśmy fajny materiał dzięki uprzejmości różnych osób, m.in. goszcząc na koncercie hip-hopowym amerykańskiego rapera Tyga w Warszawie, na meczu koszykówki Legii, czy podczas spotkania ze znajomymi w warszawskiej knajpie „Królestwo WWA”, którą prowadzi m.in. znany raper „Łajzol” z JWP. Emisja reportażu na temat mojej osoby ukazała się ostatecznie w kwietniu w programie „Dzień Dobry TVN”. Reportaż o Luzaku na Kółkach możecie obejrzeć tutaj.

Nie mógłbym również nie wspomnieć o życzliwości forum „Garsoniera” w kwestii reklamy mojej książki. Chodzi o największe forum erotyczne w Polsce, na którym przesiaduję od lat i dzięki któremu miałem okazję poznać wiele dobrych dziewczyn, które pomagają mi w kwestii seksu. Wiele takich przykładów opisałem w swojej biografii (oczywiście anonimowo – zmieniając wszelkie znaki rozpoznawcze, a także imiona). Tam właśnie od wielu miesięcy wisi baner reklamujący moją książkę. A wszystko za sprawą przesympatycznej założycielki tego portalu, która zgodziła się to zrobić całkowicie bezinteresownie, za co w tym miejscu chciałem jej bardzo serdecznie podziękować! Dzięki „Garsonierze” spora liczba osób trafiła na moją stronę internetową i jestem przekonany, że niejedno zamówienie przyszło właśnie z tego portalu. Skoro już jestem przy tym temacie to nie mógłbym nie wspomnieć o tym, że raz nawet zostałem rozpoznany przez pewnego mężczyznę w windzie, kiedy jechałem do jednej z moich koleżanek. Powiedział, że mnie kojarzy, bo czytał książkę. Jak widać świat jest mniejszy niż nam się wydaje! Innym razem pewna nowa dziewczyna, do której chciałem się umówić, odmówiła mi spotkania tłumacząc, że czytała książkę i bardzo jej się spodobała, ale nie spotka się ze mną, bo nie chciałaby się znaleźć w drugiej części… Najwyraźniej nie miała pojęcia, że na dzień dzisiejszy nawet takowej nie mam w planach oraz to, że wszystkie postaci zostały całkowicie zmienione. Tak czy inaczej, reklama na tym portalu wywołała mały szum 😉

Skoro już poruszyłem temat dziewczyn do spotkań towarzyskich to dodam jeszcze, że praktycznie przez cały rok 2018 spotykałem się tylko z dwiema, które bardzo lubię i szanuję. Na tyle, że nawet nie mam ochoty poznawać innych. Znamy się z nimi doskonale, pasują mi one pod każdym względem i dopóki mam status kawalera, a one są aktywne w temacie – nie mam zamiaru przestawać się z nimi spotykać. Swoje czasy latania i poznawania nowych dziewczyn mam już chyba za sobą i bardzo doceniam takie stałe, pewne kontakty, na których mogę zawsze polegać. Nie tylko w kwestiach intymnych, ale również towarzyskich. Bo takie spotkania to nie tylko i wyłącznie zabawa, ale również miła rozmowa, a czasem nawet dużo więcej. Nie będę się tutaj zagłębiał w ten temat – o tych sprawach rozpisałem się w autobiografii. Chciałbym tylko napisać, że w mojej sytuacji mieć takie dwie perełki to piękna opcja, za którą jestem bardzo wdzięczny losowi! Uważam, że seks to zdrowie, a one przyczyniają się bardzo do mojego dobrego samopoczucia i męskiego zadowolenia w sytuacji, w jakiej się znajduję.

Wracając do tematu promocji mojej książki, to w kwietniu 2018 wystartowałem z cyklem spotkań autorsko-motywacyjnych pod hasłem „Siła to stan umysłu”, podczas których opowiadałem swoją historię i to, jak doszło do napisania książki. Debiut zaliczyłem na uczelni AWF w Warszawie i mogę go uznać za niezwykle udany. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować pani Annie Dąbrowskiej-Zimakowskiej za ogromną pomoc w organizacji tego wydarzenia. To właśnie ona zachęciła do przybycia sporą liczbę studentów. Nie tylko z ogromnym zaciekawieniem słuchali tego, co mam do opowiedzenia, ale również część z nich zakupiła „Luzaka” po spotkaniu. Następnie przeprowadziłem jeszcze dwa takie spotkania – na SWPS oraz Uniwersytecie Warszawskim. Tych jednak niestety nie mogę zaliczyć do udanych ze względu na bardzo niską frekwencję. Niemniej jednak ten cykl spotkań był dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem i jestem przekonany, że dałem się zapamiętać niejednemu słuchaczowi. Usłyszałem wiele ciepłych słów pod moim adresem. To było miłe. Będę jednak szczery i powiem, że kariera publicznego mówcy motywacyjnego nie jest chyba moim powołaniem. Uwielbiam pomagać i wspierać pojedyncze osoby, ale publiczna mowa zawsze wiąże się nie tylko ze sporym stresem, ale przede wszystkim fizycznym wysiłkiem. Mówić ciągle przez 45 minut okazało się dla mnie trudniejszym zadaniem, niż sobie wyobrażałem… Niemniej jednak mogę to uznać za bardzo ciekawe doświadczenie!

Dzięki osobistym kontaktom oraz uprzejmości znajomych moja książka trafiła w dwa różne miejsca – do sklepu hip-hopowego Hempszop w Warszawie, a także do zaprzyjaźnionego baru „Oko w Oko”. Oba miejsca znajdują się na Mokotowie. „Luzak” znalazł się w Hempszopie dzięki znanemu w całej Polsce raperowi Bilon z warszawskiego składu Hemp Gru, który sam mi zaproponował taką opcję. To samo zrobił współwłaściciel jednego z warszawskich barów, których jestem stałym bywalcem. W obu miejscach wiszą plakaty reklamujące moją książkę wraz z jej krótkim opisem. Dzięki temu przypadkowi ludzie, którzy nigdy nie widzieli mnie na oczy, mają możliwość zakupu mojej zwariowanej historii. Za to również jestem bardzo wdzięczny!

O promocji oraz przygodach związanych z reklamowaniem książki mógłbym pisać w nieskończoność, ale najbardziej chciałbym zaznaczyć fakt, że dzięki „Luzakowi” poznałem mnóstwo wspaniałych osób! Nie zliczę nawet, ile miłych wiadomości otrzymałem od najróżniejszych osób z całej Polski, które kontaktowały się ze mną aby zwyczajnie porozmawiać lub uzyskać poradę. Zdecydowana większość to osoby niepełnosprawne. Z kilkoma z nich nawet spotkałem się osobiście, a jednemu koledze w potrzebie pomogłem w kwestii „randkowej”. Jeśli mam być szczery to przed wydaniem książki silnie wierzyłem w to, że będzie się ona świetnie sprzedawać i temat sam chwyci. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Brakuje mi odpowiednich środków na dobrą reklamę, brakuje mojej biografii na półkach czołowych księgarni i w ogóle w dzisiejszych czasach coraz mniej osób czyta książki. Niemniej jednak jeśli jest coś, czego nie żałuję w kwestii wydania „Luzaka” na własną rękę to właśnie tego, że dzięki niemu poznałem i pewnie wciąż będę poznawał wspaniałe osoby w najróżniejszych sytuacjach życiowych.

Jeśli chodzi o moje życie prywatne to w 2018 roku zaszło kilka zmian. Pierwszą z nich jest nowa opiekunka Ola, która przejęła mnie w czerwcu i w ten oto sposób stała się nie tylko moimi rękami i nogami, ale również wspaniałą kumpelą, z którą uwielbiam spędzać czas. Dba o mnie najlepiej jak to możliwe od poniedziałku do piątku, jak trzeba to opieprzy, a jak zasłużę to pochwali, ale przede wszystkim powoduje, że w tygodniu jestem całkowicie niezależną osobą, która jest bardzo aktywna życiowo jak na swoje możliwości fizyczne. Każdy dzień z nią spędzony to dla mnie zaszczyt. Przez te pół roku zdziałaliśmy razem wiele i na pewno jeszcze zdziałamy drugie tyle. Natomiast kolejną osobą, która również przyczyniła się do mojego wesołego życia towarzyskiego, jest mój weekendowy opiekun/asystent Rafał, z którym rozpocząłem współpracę w maju. Pomimo tego, że z nim nie spędzam tak dużo czasu jak z moją opiekunką w tygodniu, to jest on również wspaniałym człowiekiem, który mi bardzo pomógł na różnych płaszczyznach przez ten czas. To właśnie dzięki takim osobom jak oni jestem w pełni niezależnym człowiekiem, który żyje tak samo jak reszta. No, może nieco inaczej, ale wiecie o co chodzi… Na pewno na dzień dzisiejszy niczego mi nie brakuje i jest to coś najpiękniejszego, co mogło mnie spotkać w mojej sytuacji życiowej.

Skoro mowa o dużych zmianach w moim życiu to chciałbym jeszcze wspomnieć, że pod koniec 2018 roku po raz pierwszy w swoim życiu rozpocząłem pracę, a konkretniej wylądowałem na trzymiesięcznym stażu, który właśnie dobiega końca. Pracuję dla firmy, która zajmuje się kryptowalutami. Moją rolą jest poszukiwanie konferencji oraz różnych projektów, tłumaczenie z jęz. angielskiego i wiele innych zadań. Mam świetną, przesympatyczną doradczynię zawodową, a także szefową. One dwie spowodowały, że zgodziłem się na pracę w branży, w której nigdy bym siebie wcześniej nie widział. Nie powiem, że jest to robota moich marzeń, niemniej jednak jestem bardzo zadowolony z tej opcji ze względu na świetną atmosferę, a także możliwość pracy zdalnej. Pracuję na pół etatu, dzięki czemu mam czas na inne zajęcia w tygodniu. Zdobywam nową wiedzę oraz doświadczenia, które mogą się okazać przydatne w każdej dziedzinie życia, nie tylko w zawodzie.

Jest jeszcze jedna piękna informacja, która pojawiła się na sam koniec roku 2018. Mianowicie Polska oficjalnie będzie refundowała lek o nazwie „Nusinersen” na rdzeniowy zanik mięśni. Podobno będą mogli z niego korzystać wszyscy chorzy – bez względu na wiek czy stopień choroby. Jest to informacja, na którą czekałem 28 lat. Co prawda lek raczej nie spowoduje wielkich zmian w moim życiu i na pewno nie wstanę po nim na nogi, niemniej jednak powinien zahamować rozwój choroby, a także wzmocnić mnie fizycznie. Lek co prawda wyszedł pod koniec roku 2016, ale przez ten czas nikogo nie było na niego stać, gdyż koszty leczenia wynosiły ok. 2 miliony złotych rocznie na jedną osobę. Teraz jednak Polska wynegocjowała jakąś lepszą cenę i dzięki temu wszyscy pacjenci będą mogli ubiegać się o refundację kosztów leczenia. Kiedy urodziłem się w 1990 roku nikt nawet nie był w stanie zdiagnozować mojej choroby, a dzisiaj już jest na niego oficjalny lek, a w fazie badań klinicznych są kolejne… Jest to zdecydowany przełom w medycynie i nadzieja dla wszystkich osób dotkniętych tą chorobą.

Kończąc chciałbym napisać, że w 2019 roku zamierzam dalej być sobą – Luzakiem na Kółkach jak zawsze, z tą drobną różnicą, że więcej czasu chcę poświęcić swojemu zdrowiu i karierze zawodowej. W tym celu planuję wykonywać więcej ćwiczeń fizycznych i skorzystać z leczenia, jak tylko będzie ono dla mnie dostępne. Chciałbym również, aby moja historia dalej się rozprzestrzeniała i żebym sprzedał więcej egzemplarzy w tym roku, bo jeszcze ich trochę zostało. Jestem święcie przekonany, że będę nadal trzymał się moich osób, na swojej drodze nadal spotykał wspaniałych ludzi, a także doświadczał kolejnych szalonych przygód. W tym miejscu chciałbym Wam podziękować za wszystko – za to, że jesteście, za to, że mnie czytacie oraz wspieracie. Powtarzałem to już wielokrotnie, ale powtórzę to po raz kolejny – Luzak na Kółkach istnieje dzięki Wam! To dzięki Wam każdego dnia mam motywację do działania, do pozytywnego myślenia, a także siłę psychiczną, żeby cisnąć do przodu. Życzę Wam wszystkiego najlepszego w tym roku – zdrowia, szczęścia, pieniędzy, mnóstwo uśmiechu, otwartości, dystansu do życia, a przede wszystkim – LUZU!!! Szczęśliwego Nowego Roku, kochani 😊

Luzak na Kółkach

Seks na kółkach – polski temat tabu.

Polska w porównaniu z innymi państwami europejskimi to kraj bardzo konserwatywny, gdzie seksualność to wciąż temat tabu, o którym mało kto ma odwagę mówić otwarcie. A co, jeśli chodzi o tę samą kwestię w przypadku osób niepełnosprawnych? Temat praktycznie nie istnieje. Osoby z różnymi schorzeniami są pozostawione samym sobie. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu, z jakimi boryka się wielu niepełnosprawnych, którzy chcieliby żyć aktywnie w sferze seksu, a nie mogą ze względu na ograniczenia fizyczne, narzucone przez los.

Odkąd wystartowałem z moją biografią wiele tematów tabu, które poruszyłem w książce „Luzak na Kółkach”, spotkało się z dużym zainteresowaniem najróżniejszych osób. Jednak wątek, który wywołał największe zainteresowanie, to właśnie temat seksu i tego, jak sobie radzę w tej kwestii pomimo niepełnosprawności. W tym miejscu przytoczę wywiad, który ukazał się na portalu Wirtualna Polska. Mówiłem tam otwarcie o moim aktywnym życiu seksualnym z prostytutkami.

Chwilę po tym otrzymałem od pewnej niepełnosprawnej osoby zaproszenie na portal społecznościowy. Chciała, abym dołączył do grupy dyskusyjnej osób z rdzeniowym zanikiem mięśni. Zostałem poinformowany, że ktoś udostępnił tam wyżej wymieniony wywiad ze mną.

Po przeczytaniu kilku komentarzy dowiedziałem się, że niejedna osoba już kojarzyła mnie z występu w programie Rozmowy w Toku, gdzie po raz pierwszy odważyłem się mówić publicznie o tym, jak sobie radzę w życiu intymnym. Przywitałem się bezpośrednio z mojego profilu w tej dyskusji. Tego samego wieczoru otrzymałem kilka wiadomości od koleżków w różnym wieku, w podobnej sytuacji do mojej z wielkimi podziękowaniami, że odważyłem się poruszyć bardzo ważny dla nich problem. Co więcej, na moją skrzynkę trafiły pytania o to, w jaki sposób poznaję kobiety, które nie mają problemu wspomóc takich facetów jak my.

Podczas występu w programie Rozmowy w Toku po raz pierwszy odważyłem się mówić publicznie o tym, jak sobie radzę w życiu intymnym.

Dla mnie osobiście seks to bardzo istotna kwestia, tak samo ważna jak spożywanie posiłków w ciągu dnia. Jest to naturalna potrzeba każdego człowieka. Zdaję sobie sprawę, że każdy ma prawo mieć swoje poglądy na ten temat. Nikogo nie zmuszam do prowadzenia życia takiego jak ja. Nie zmienia to jednak faktu, że takich jak ja w Polsce jest znacznie, znacznie więcej. Problem jednak polega na tym, że nie wiedzą co, jak, gdzie i z kim. Krępuje ich ten temat, ponieważ w Polsce jest on dużym tabu. Nie wspominając o tym, że usługi seksualne są w teorii nielegalne (choć w praktyce to zjawisko istnieje u nas na ogromną skalę w każdym większym mieście). Ja byłem dokładnie w tej samej pozycji co oni kiedy wszedłem w wiek pełnoletności. Miałem zarówno fizyczne jak i psychiczne potrzeby, ale wiedziałem, że mam bardzo utrudnione zadanie w tej kwestii z przyczyn „technicznych”. Równie ciężko jest znaleźć partnera do stałego związku. No i co robić w takiej sytuacji? Siedzieć, marzyć, czekać i popadać w skrajną depresję? Czy może szukać jakiś innych rozwiązań w celu poprawy jakości naszego życia, samopoczucia oraz samooceny?

Jako osiemnastolatek zdałem sobie sprawę, że moje życie nie jest takie proste jak życie zdrowej osoby.

Wtedy właśnie postanowiłem, że chcę korzystać z życia tu i teraz, na sto procent swoich możliwości, również w temacie seksu.

W ten oto sposób wylądowałem w agencji towarzyskiej dzięki kolegom, którzy pomogli mnie tam zaprowadzić. Dzisiaj umawiam się prywatnie, a kontaktów szukam poprzez fora erotyczne. Tego typu wyskoki stały się dla mnie rutyną i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Wyjątkiem byłoby poznanie kogoś, z kim mógłbym zbudować związek. Jednak dopóki jestem singlem, postanowiłem się bawić.

Dzisiaj nie tylko czuję się dzięki temu osobą szczęśliwą i spełnionym facetem, ale również miałem okazję poznać dziesiątki przemiłych dziewczyn, które traktuję jak dobre koleżanki. Bywa, że wyskakujemy razem do miasta czy na imprezy. Bezinteresownie. Pomagają mi one na wielu płaszczyznach –  nie tylko w temacie samego współżycia, ale również w kwestii własnej samooceny.

Przy nich zapominam o swojej niepełnosprawności, bo traktują mnie jak normalnego, zdrowego faceta.

Nikt ich w tym temacie nie szkolił, nie mają żadnych kwalifikacji. Po prostu podchodzą do sprawy po ludzku. Znalazły się w takim miejscu z różnych przyczyn, ale nie stanowi to dla nich problemu, aby pomóc komuś takiemu jak ja realizować swoje potrzeby seksualne. W wielu przypadkach czułem, że kierowały się wręcz wewnętrzną potrzebą traktowania mnie z podwójną uwagą i sercem. Liczne przykłady przytoczyłem w mojej książce. Zdaję sobie sprawę, że wielu w podobnej sytuacji jak ja – zarówno mężczyzn jak i kobiet – chciałoby być na moim miejscu i spełniać się w temacie seksu podobnie jak ja.

Holandia to najlepszy przykład państwa, które dostrzegło ten problem i postanowiło wesprzeć swoich niepełnosprawnych obywateli poprzez finansowania im spotkania z prostytutką raz w miesiącu.

Rząd holenderski wyszedł z założenia, że skoro niepełnosprawni mają ciężej od pozostałych w kwestii znalezienia sobie partnera, w tym i do seksu, to należy im pomóc w temacie współżycia. Jest to przecież naturalna potrzeba każdego człowieka. W Holandii z tego typu pomocy korzystają tylko i wyłącznie ci, którzy tego chcą. W Polsce na dzień dzisiejszy pójście śladem Holendrów byłoby niemożliwe. Po pierwsze, nie jesteśmy tak zamożnym państwem. Mamy mnóstwo innych ważniejszych problemów, aniżeli życie seksualne osób niepełnosprawnych. Jednak nie tu leży główny problem.

Najbardziej istotne jest to, że jako państwo nie jesteśmy wystarczająco otwarci w dostrzeganiu naturalnych potrzeb innych osób.

Nasi politycy nie otwierają się na nowe dyskusje, a przez to stoimy w miejscu. Zalegalizowanie jakiejkolwiek formy prostytucji byłoby uznane za niemoralne. Łatwiej jest przemilczeć problem, aniżeli spojrzeć na potrzeby setek tysięcy osób w naszym kraju.

Prostytucja w Czechach – w przeciwieństwie do Polski –  jest w pełni legalna, zatem istnienie tego typu instytucji nie stanowi żadnego problemu.

Nasz bliski sąsiad, Czechy, to kraj o podobnych możliwościach finansowych jak my. Co prawda, nikt nie opłaca tam tego typu spotkań swoim niepełnosprawnym obywatelom z budżetu państwa, ale funkcjonuje instytucja seksualnej asysty osób z niepełnosprawnością. Chętne kobiety przechodzą odpowiednie szkolenie, a następnie wykonują legalnie swój zawód. Za ich usługi każdy musi płacić z własnej kieszeni. W tym miejscu zaznaczę, że prostytucja w Czechach – w przeciwieństwie do Polski –  jest w pełni legalna, zatem istnienie tego typu instytucji nie stanowi żadnego problemu. Sami Czesi podchodzą do sprawy bardzo otwarcie i mało kto ma z tym problem. U nich nikt nie bierze udziału w nielegalnym procederze, a niepełnosprawni przynajmniej mają wybór. Nie muszą się zastanawiać gdzie uderzyć i do kogo. Mało tego.

W niedalekiej przeszłości planują oni również zatrudnić i szkolić chętnych mężczyzn, mogących zaspokajać niepełnosprawne kobiety.

Asystentki seksualne istnieją już od dawna w takich krajach jak Niemcy, Francja, Szwajcaria, Belgia, Austria czy Dania. Kobiety przechodzą odpowiednie kursy, po których otrzymują licencję na wykonywanie tego typu usług. Skoro w innych państwach można, to dlaczego u nas nie ma nawet dyskusji na ten temat?

Uważam, że w Polsce powinniśmy zdecydowanie więcej uwagi poświęcić problemowi seksualności osób niepełnosprawnych. Tak jak wszyscy, mamy swoje potrzeby. Niemniej jednak dopóki nie zaczniemy zmieniać społecznej mentalności, ciężko oczekiwać jakichkolwiek zmian. Prostytucja istnieje w Polsce na ogromną skalę, ale jest nielegalna. Legalizując ten zawód pozbylibyśmy się czarnego rynku sutenerów, którzy czerpią korzyści materialne z nielegalnego procederu. Gdyby opodatkować ten zawód – do naszego budżetu trafiałyby pieniądze, które częściowo można byłoby przeznaczyć właśnie na pomoc osobom niepełnosprawnym w sferze seksualnej. Osobiście widzę w tym same korzyści – zarówno dla państwa, kobiet uprawiających tę profesję oraz niepełnosprawnych. Dlatego ważne jest, aby mówić o tym głośno i dyskutować na ten temat. Otwarty umysł na nowe rozwiązania i pozytywne spojrzenie to klucz do zmiany na lepsze.

 

Zdjęcia:

Designed by Freepik

Designed by mindandi / Freepik