Walki na spontanie

Ostatnio zadzwonił do mnie ziomek, którego w książce opisywałem jako Wysoki. Odbieram telefon i słyszę od niego, żebym szykował się na galę pt. „Granda Pro 5 DRAKA”, która odbędzie się w Warszawie przy ul. Łazienkowskiej, w słynnym „Legia Fight Club”. Dodał również, że leci tam z ekipą,  ponieważ jeden z uczestników tych walk to ich dobry znajomy. Podczas tego wieczoru miały się odbyć zarówno walki MMA jak i K-1. Biorąc pod uwagę fakt, że interesują mnie sportowe bitwy, z wielkim uśmiechem przystałem na tę propozycję – tym bardziej, że Wysoki załatwił mi bilet poprzez kolegę, który miał walczyć tego wieczoru. On słysząc, że jest ziomek na wózku, który chciał obejrzeć spektakl z jego udziałem, załatwił mi bilet mimo, że wszystkie zostały wyprzedane. Zapowiadał się udany sobotni wieczór.

Ponieważ jak dotąd nigdy nie byłem na tej miejscówce, poprosiłem Wysokiego, aby dowiedział się od organizatorów, czy wjadę tam bez problemu swoim wózkiem elektrycznym. Usłyszał przez telefon od pewnej kobiety, że jest jakieś boczne wejście, dzięki któremu będę mógł ominąć schody. Gdyby ktoś nie pamiętał to przypomnę, że korzystam z bardzo ciężkiego wózka elektrycznego, który z ledwością można podnieść i nie ma za co chwycić. Jego łączna waga (wliczając mnie) wynosi około 200kg. W przeszłości zdarzyło się już, że silni ochroniarze taszczyli mnie wraz z nim po schodach (opisałem takie wydarzenie w książce w rozdziale na temat hip-hopu), ale nie zdarzało się to zbyt często. Z reguły kiedy latałem po różnych imprezach, ochroniarze nie dawali rady. W efekcie wnosili osobno mnie i mój pojazd. Średnio lubię odstawiać tego typu cyrki na oczach wielu ludzi, dlatego jeśli mogę to omijam tego typu sytuacje.

Dojechaliśmy na miejsce i skierowaliśmy się, tak jak wszyscy, w stronę wejścia licząc na to, że zaraz ktoś nas wprowadzi przez wspomniane boczne wejście bez schodów. Podbiliśmy do ochroniarza stojącego przy drzwiach (niezły kawał byka), który stwierdził, że takiego wejścia nie ma, ale to żaden problem, bo zaraz załatwi ekipę i zniosą mnie wraz z wózkiem tam, gdzie miała się odbyć gala. „Ok…” – pomyślałem sobie, lekko zestresowany. Wiele osób pomimo szczerych chęci po prostu fizycznie nie jest w stanie dzwignąć tego kloca w komplecie z jego właścicielem, czyli ze mną. No, ale ten mega pozytywny mięśniak wyjątkowo chciał się podjąć misji, mówiąc wyluzowanym głosem, żebym się nie martwił (z reguły to ja przecież jestem Luzakiem, a nie odwrotnie 😉 ).

Skrzyknął trzech innych koksów i zaczęli mnie znosić jak króla na tronie. Żeby było weselej to schody trzeba było pokonać w trzech różnych miejscach – najpierw kilka na wejściu, następnie drugie tyle na parter z wyjątkowo wąskim przejściem, a potem znowu kilka prowadzących bezpośrednio na salę, gdzie znajdował się ring. Znosiło mnie łącznie czterech typów, bo zwyczajnie nie było miejsca na więcej i zrobili to bez najmniejszych problemów. Na koniec życzyli nam miłego spektaklu. Wielki szacun ode mnie dla tych bramkarzy! Mega pozytywne mordeczki pomimo, że samym wyglądem wystraszyli by niejednego.

Następnie uderzyliśmy w poszukiwaniu dobrych miejsc pod ringiem. Problem jednak polegał na tym, że wszystkie miejsca siedzące były już pozajmowane. Stanęliśmy więc z boku. Zbierało się coraz więcej osób, a ponieważ nie było już miejsc siedzących, ludzie stali, a tym samym przysłonili mi widok zawodników. Widziałem tylko pół ringu. Jak myślicie, co się stało? Zauważył to jakiś typek stojący obok i podszedł do mnie mówiąc: „Ziomuś, przejeżdżaj pod sam ring, a ja Ci zrobię przejście”. Uśmiechnąłem się i zrobiłem dokładnie tak, jak powiedział. Kiedy dojechałem pod barierki, które oddzielały publiczność od sędziów, gość mówi do mnie: „Podniosę je w górę, a Ty się wciskaj pod nimi”. Dzięki temu koleżce miałem najlepsze miejsce ze wszystkich znajdujących się na sali i mogłem przyglądać się walkom z najbliżej możliwej odległości .

Gala bardzo mi się podobała. Na koniec trzeba było znowu wnieść mnie razem z wózkiem po tych wszystkich schodach na górę. Tym razem pomogli inni ochroniarze oraz ziomki, którzy naprawdę spisali się tego wieczoru na złoty medal. Kiedy już dobiliśmy na piętro i wyszliśmy z budynku – byłem tylko w bluzie. Natychmiast Wysoki zabrał się za zakładanie mojej kurtki. Do pomocy rzucili się pozostali z jego ekipy, których dopiero co poznałem tego wieczoru. Także oni chcieli dołożyć coś od siebie i pomóc mi jak tylko potrafią. Żeby było śmieszniej – dostałem buziaka od jednego z nich prosto w czoło. Takich właśnie ludzi spotykam, gdziekolwiek bym nie uderzył. Jedno wielkie dobro. Kolejny wypad, kolejne pozytywne przygody… Jak zawsze zresztą.

Pokój wszystkim ludziom dobrej woli!!!

You may also like this

23 Styczeń 2018

Jak można żyć na wesoło z SMA

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=im2lLjCt938[/embedyt]

Luzak na Kółkach
16 Styczeń 2018

Medyczna marihuana – kiedy będzie w aptekach?

Ostatnio poruszyłem temat tabu, o którym w Polsce w ogóle się nie dyskutuje. Była to kwestia <a href="https://luzaknakolkach.pl/?p=1258&q

Luzak na Kółkach
16 Styczeń 2018

Czy można grać na perkusji z jedną nogą?

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=QJ9vQ_nqW0Y[/embedyt]

Luzak na Kółkach

Leave Comment